Petycja: Propozycje na zagospodarowanie południowej części parku przy ul. Folwarcznej


Gdynia, 20 lutego 2020 r.

PETYCJA

Propozycje na zagospodarowanie południowej części zespołu pałacowo-parkowego przy ul. Folwarcznej

Z prośbą o przeanalizowanie możliwości wprowadzenia którejś z nich (lub innej podobnej) w życie w celu zachowania w tym miejscu terenów zielonych oraz przeprowadzenie konsultacji społecznych w tej sprawie

Szanowny Panie Prezydencie,

chcemy przedstawić inne, niż sprzedaż i zabudowa mieszkaniówką, koncepcje na korzystne dla miasta i jego mieszkańców zagospodarowanie połowy parku przy ul. Folwarcznej, którą miasto planuje sprzedać. Chcemy zwrócić uwagę, że wiele gmin w kraju i za granicą kreatywnie podchodzi do takich miejsc zwiększając swoją atrakcyjność turystyczną jednocześnie nie bagatelizując ważnych spraw finansowych.

1. Ogród botaniczny

W 2018 r. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przyznał 2,1 mln zł unijnej dotacji na prace w parku w Brwinowie (k. Warszawy), w tym na stworzenie ogrodu botanicznego. Na taką inwestycje miasto nie tylko może pozyskać środki, które pozwolą niskim wkładem własnym urządzić teren zielony ale miejsce takie może przyciągać turystów z okolic Trójmiasta i być „czymś więcej” niż zwykły park. Odpowiedni dobór gatunków może stworzyć ikoniczny park na miarę Parku Oliwskiego, a zabytkowa ptaszarnia idealnie nada się na centralną oranżerię.

Pomysł ten może być dochodowy także po założeniu i wcale nie musi być nudny. Dla przykładu w kompleksie zamkowym Alnwick (drugim co do wielkości w Anglii) znajduje się ogród z trującymi roślinami. Zebrano w nim najgroźniejsze rośliny z całego świata tworząc w ten sposób atrakcję niespotykaną w skali tamtego – a tym bardziej naszego kraju. Mogłoby to przyciągać zwiedzających w podobnej mierze co centrum Experyment w Redłowie. Takich pomysłów może być więcej i są warte rozważenia, przecież miasto też ma prawo zarabiać jak prywatne firmy, bądź wydzierżawić jakiejś już istniejącej z takim przeznaczeniem.  

Alnwick został otwarty w 2004 roku i przyciąga około 800 tysięcy turystów rocznie. Zwiedzający mogą zobaczyć z bliska 100 różnych gatunków roślin śmiertelnych i odurzających. Dozorcy muszą nosić rękawiczki i podejmować dodatkowe środki ostrożności przy pielęgnacji ogrodów. Ogród pełni także walor edukacyjny – ma ostrzegać młodzież przed niebezpieczeństwami związanymi z zażywaniem narkotyków. (Źródło: https://podroze.onet.pl/ciekawe/ogrod-alnwick-garden-w-anglii/t22j5lc).

Gdyby orłowski ogród przyciągał choćby połowę tylu turystów co angielski, czyli 400 tysięcy, a opłata od każdego wynosiłaby 10 zł, przychód 4 milionów rocznie(!) byłby pokaźnym zastrzykiem dla miasta, co w połączeniu z możliwymi do uzyskania dotacjami na cel budowy byłoby niezwykle dobrą inwestycją. A mówimy tylko o połowę mniejszym ruchu turystycznym niż w Alnwick, co pozwala przewidywać jeszcze większe zyski ze względu na atrakcyjne położenie. Dzięki walorowi edukacyjnemu można by liczyć także na liczne wycieczki szkolne, a ze względu na obecność rzadkich gatunków na współpracę Wydziału Biologii UG, co w konsekwencji mogłoby zmniejszyć koszty założenia i utrzymania ogrodu.

2. Miejska Farma

Teren można wydzierżawić przedsiębiorcy z obwarowaniem w umowie, że przeznaczony ma być na miejską, ogólnodostępną farmę, bądź miasto może samo zorganizować to miejsce w ten sposób. Oprócz oczywistej korzyści z dochodu rozwiązanie to przyniesie korzyść lokalnej społeczności znacznie większą niż park i wpisze się również w historyczne przeznaczenie terenów.

Chcąc opisać korzyści płynące z takiego rozwiązania posłużymy się cytatem z artykułu portalu Miasto2077 na temat podobnej inwestycji pt. „Ogród warzywny pływa u wybrzeży Nowego Yorku”: Kiedy na początku ubiegłego roku pisaliśmy o tym, że wzdłuż nabrzeża Manhattanu będzie pływał miejski ogród, pomysł był uważany za wariacki. Do dziś trudno odmówić szaleństwa twórcom Swale, ale najważniejsze, że wbrew niedowiarkom spławili swoją farmę rzeką św. Wawrzyńca, a każdy nowojorczyk może tu przyjść i coś sobie wyhodować.

W założeniach było bardziej futurystycznie: miało to być coś w rodzaju torusa (czyli pączka z dziurką) przykrytego szklanym dachem. Skończyło się na lekko podrdzewiałej barce przypominającej te do wywozu śmieci, ale najważniejsze, że funkcjonalność została zachowana. Pokład wypełniają drzewka i grządki ziół oraz warzyw. Swale opływa Manhattan, a nowojorczycy przychodzą tu pogrzebać w ziemi i zebrać sobie, co im potrzeba. Opiekunowie farmy prowadzą też, rzecz jasna, warsztaty z uprawy roślin.

Projekt nie ograniczył się do stworzenia efektywnej farmy miejskiej. Swale, jako przestrzeń publiczna dostępna dla wszystkich mieszkańców, ma być też wyrazem sprzeciwu twórców wobec anachronicznego prawa lokalnego, które zabrania samowolnego zbierania jakichkolwiek płodów rolnych z publicznego gruntu. To, zdaniem twórców Swale, mocno ogranicza tworzenie miejskich farm. Dziś zajmują one około 40 hektarów, chociaż miasto ma do dyspozycji 12 tys. hektarów publicznej przestrzeni. (źródło: http://www.miasto2077.pl/ogrod-warzywny-plywa-u-wybrzeza-nowego-jorku/)

Oczywiście mówimy tutaj o stacjonarnej farmie, która nie tylko wpisałaby się dobrze w historyczną funkcję terenu ale zintegrowałaby lokalną społeczność promując zdrowy tryb życia i ekologiczne uprawy pełniąc także wielowymiarową funkcję edukacyjną. Farmy miejskie, nieznane w Polsce, popularne są na zachodzie. Warto, aby miasto „tradycyjnie nowoczesne” poszło taką drogą.

3. Biznes w Ptaszarni

Ptaszarnie można wydzierżawić także na biznes, który mimo małej powierzchni może się okazać dochodowy. Salony gier, takie jak „Chess & Checkers House” z Central Parku potrafią przyciągać graczy z bardzo daleka. Gdyby warunkiem dzierżawy dla przedsiębiorcy byłoby wyremontowanie budynku, ptaszarnia mogłaby zyskać nowe życie bez wkładu finansowego miasta. Perspektywy na biznesy dla małych lokali wciąż się zwiększają z każdym rokiem.

To założenie ma również ten plus, że można je zastosować równolegle z wariantami 1 lub 2. Tego typu biznes prowadzić by mógł właściciel hotelu Quadrille w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego.

Podsumowanie

Przedstawione przez nas propozycje stanowią jedynie przyczynek do opisu potencjału jaki drzemie w tym terenie. Warto przyjrzeć się im szerzej, być może wykorzystując do tego konsultacje społeczne np. w UrbanLab, aby nie zmarnować tej działki pod kolejne osiedle. Pogłębiona kwerenda na temat potencjalnych perspektyw na zagospodarowanie tego terenu może pokazać jeszcze inne, nie wymienione tutaj pomysły, których zrealizowanie przyniesie jeszcze większe korzyści.

Chcemy jednocześnie zauważyć, że proponowane w ubiegłych latach kontrowersyjne i zachodnie pomysły, jak chociażby Woonerf, choć spotykały się na początku z dużą dozą ostrożności, okazywały się strzałem w dziesiątkę, z którego miasto było dumne. Może warto i tutaj postawić na coś takiego?

Petycję podpisało dwóch członków Zarządu Stowarzyszenia Nasze Orłowo